Stone Temple Pilots - Tiny Music... Songs From The Vatican Gift Shop, 2LP HQ180G, Mobile Fidelity U.S.A. 2025 r.
MFSL2-593
Mobile Fidelity Sound Lab
Jeśli, jak wielu uważa, wielka sztuka z natury powinna polaryzować, to Tiny Music… Songs From The Vatican Gift Shop bez wątpienia zasługuje na miano najlepszego albumu Stone Temple Pilots. Na swoim trzecim krążku wokalista Scott Weiland i jego koledzy z zespołu znacząco poszerzyli grunge’owy repertuar, wzbogacając go o sprytną mieszankę glam rocka, psychodelii, popu i innych stylów. Ten odważny krok nie spotkał się z pełną akceptacją zagorzałych fanów grunge’u - płyta była równie mocno celebrowana, co krytykowana, gdy trafiła na rynek wiosną 1996 roku. Z perspektywy czasu Tiny Music… zyskało jednak zupełnie nowy wymiar: dziś to nagrodzone podwójną platyną dzieło uznaje się za kreatywne arcydzieło. Pod czujnym okiem producenta Brendana O’Briena zespół wykorzystał każdą okazję, by uchwycić szeroką paletę tekstur, przestrzeni i atmosfery, a tym samym podkreślić swoje ambicje, które znacznie wykraczały poza etykietkę „alternatywnego” zespołu. Nie mniejszy autorytet niż Billy Corgan ze Smashing Pumpkins - który, podobnie jak wielu kolegów z branży i krytyków, po latach dostrzegł potrzebę nowego spojrzenia na album, w miarę jak scena „alternatywna” traciła na znaczeniu - pochwalił kunszt Weilanda, mówiąc: „Podobnie jak Bowie, Scott swoim frazowaniem wyniósł tę muzykę na poziom unikalnego i nieuchwytnego pejzażu dźwiękowego.”
Na Tiny Music… słychać liczne subtelne odniesienia do takich ikon jak The Beatles, The Rolling Stones, Cheap Trick, T. Rex czy Lush. W tamtym czasie niewielu rozumiało, że Stone Temple Pilots składają hołd tym inspiracjom i robią to z ogromnym dystansem i radością. Sceptycy i cynicy nie chcieli też dostrzec wybitnego popowego kunsztu, chwytliwych hooków i przewrotnego komentarza na temat mechanizmów przemysłu muzycznego i pułapek sławy.
Ta starannie zremasterowana wersja, przygotowana w kalifornijskim studiu MoFi z oryginalnych taśm i wytłoczona na 180‑gramowym winylu (45 rpm) przez Fidelity Record Pressing, po raz pierwszy pozwala usłyszeć ten klasyk w urzekającej jakości audiofilskiej. Mnogość detali, barw i głębi wybrzmiewa z niespotykaną dotąd wyrazistością i obecnością, oddając cały wpływ i moc, na jakie zasługuje każdy wielki album rockowy. Unikalny głos Weilanda zyskuje tu właściwą przestrzeń, barwę i wysokość, brzmiąc tak, jak powinien.